Ląd ucieka, z ust wyschłych szybki oddech zionie,
Strugą zewsząd pot spływa w szumiących fal tonie.
Przypadek sam dał mężom żądanej wian chwały,
Bo kiedy Serg gorący łódź skręca na skały
Krótszym łukiem, bezpieczne porzuciwszy głębie,
Nieszczęsny na sterczących raf ugrzęznął zrębie.
Jęknęły skały, w ostrych głazach pękły wiosła,
Ugrzęzła nawa, przodem nad fale się wzniosła.
Skoczą żeglarze, z krzykiem rozgłośnym do ręki
Chwytają żerdzie, kute żelazem osęki