Potknął się, gdzie ofiarne zabijano cielce

I trawiasty grunt śliski dla stopy był wielce.

Tu młodzian, już zwycięstwem upojon, krok żwawy

Zmyliwszy, głową na dół w zdeptane padł trawy,

W gnój brzydki i posokę, co ziemię w krąg kala.

Lecz i wtedy na przyjaźń pamięta Euriala,

Bo wstając z traw oślizłych, Saliuszowi w drodze

Nastawi się; ów runął, zarywszy w piach srodze.

Z przysługi druha Eurial skorzysta: na czoło

Wysuwa się wśród wrzasków huczących wokoło