Mnestej; społem grot w górę skierował i oczy,
Lecz, biedny, nie mógł celu dosięgnąć żelazem,
Rwie jeno węzły lniane, poplątane razem,
Którymi nóżkę ptaka maszt więził wysoki;
Ów na wichry ucieka pod ciemne obłoki.
Wtedy szybko, już strzałę dzierżąc na cięciwie,
Eurytion śluby bratu uczyni szczęśliwie
I gołębia, co wesół skrzydłem bije śmiało
W przestworze, hen pod chmurą przeszyje w lot strzałą
Ów spada: życie w górze, kędy gwiazdy płoną,