Lecz wy skąd? Z jakiej wreszcie przyszliście tu niwy?

I jaką drogą?» — Na jej zapytań głos tkliwy,

Wzdychając ciężko, z piersi te rzucił on słowa:

«Bogini, jeśli słuchać mnie będziesz gotowa,

To zanim wszystkie nasze wyliczę mozoły,

Wprzód wieczór w niebie zgasi dnia uśmiech wesoły:

My z Troi starej; doszło cię może z oddali

To miano; długo gnanych po różnych mórz fali

Przypadkiem wicher w Libię nas rzucił, zły srodze:

Jam zbożny Enej: bogi wyrwane pożodze