Z częścią rufy zerwanej, ze sterem, zuchwałą
Pchnął go dłonią i strącił we fali toń ciemną
Na głowę, krzyczącego na druhów daremno.
Sam lotnym skrzydłem wzbił się ku niebios wyżynie.
Niemniej jednak bezpiecznie flota naprzód płynie
Bo Neptun, jak obiecał, opiekę jej zsyła.
Do Syrenich raf481 gnana wiatrem dochodziła
Dzikich, które od kości rozbitków zbielały
(Z głośnym hukiem tam morze wciąż drze się na skały).
Gdy Enej poznał, że się na fali chyboce