Gałęźmi boki zwieńczą, cyprysowe drzewa

Z przodu stawią — szczyt oręż błyszczący odziewa.

Część ich pod kotły z wodą, co wre już niemało,

Drew podkłada, obmywa i namaszcza ciało.

Jęk słychać. Opłakane członki na posłanie

Niosą potem i szaty purpurowe na nie

Narzucą. — Część ogromne podejmuje mary

W posłudze smutnej, twarze, jak zwyczaj chce stary,

Odwracając od głowni; zniesione wnet płoną

Kadzidła, kąski, czasze z oliwą spienioną