W ogromnych wirach błotnych, zmącona aż do dna,

Z Kocytu miecąc piasek, wre topiel bezbrodna526.

Nad rzeką straże groźny przewoźnik odbywa,

Okropnie brudny Charon; w nieładzie mu siwa

Na piersi spada broda, wzrok pała, a z ramion

Na węzeł spięty zwisa płaszcz, mułem poplamion.

Sam on tratwę pcha żerdzią i żagle rozwodzi

I sam ciała przewozi na rdzawej swej łodzi —

Starzec, lecz starość boga pełna krzepkiej siły.

Tu wszystkie tłumy na brzeg w rozsypce pędziły: