Matki, męże i ległych bohaterów ciała,
Wśród nich chłopcy, gromada dziewczątek nieśmiała
I młodzieńcy, przed ojców oczyma spaleni527.
Tak w borach, gdy zawieje chłód pierwszy jesieni,
Opadłe lecą liście, tak na ląd od głębi
Stłoczone pierzcha ptactwo, gdy nurt się oziębi
I za morzem słonecznych ziem szukać im każe.
Stojąc i wznosząc ręce, błagali nędzarze
O przewóz, rwąc się tęsknie na drugi brzeg bagna,
Lecz ponury przewoźnik tych, to owych nagna,