Co cielskiem swym na dziewięć morgów się rozciąga:

Krzywym dzióbem potworny sęp wątrobę żre mu

Nieśmiertelną, nie dając folgi zbolałemu —

W trzewiach grzebie, ucztując, pod wydętą gości

Piersią; odrastające nie spoczną wnętrzności.

Czyż wspomnieć mam Lapitów, Iksjona562, Piryta563,

Nad których głową skała bruzdami poryta

Wciąż grozi zawaleniem; blaskami się żarzą

Podpory złote łożnic, uczty przed ich twarzą

Z królewskim zbytkiem. Obok nich jędza łakoma