Dawnom już szczere chęci żywił w sercu mojem
Twój ród i jego przyszłość ci odkryć, dziś ciemną,
Byś więcej się Italią cieszył razem ze mną».
«Prawdaż, ojcze, że z pól tych gromada niemała
Na ziemię wraca, by znów śmiertelne wziąć ciała?
Skąd biedni tę za słońcem powzięli tęsknicę?»
«Powiem ci i ciekawość twą, synu, nasycę» —
Rzekł Anchiz — i tak wątek wyłuszcza zaczęty:
«Z początku niebo, ziemię, fal morskich odmęty,
Księżyc i gwiazd sklepienie, co w górze się spiętrza,