Tu dom nasz, tu ojczyzna! Tak, teraz już pomnę,
Ojciec Anchiz wyroków odsłaniał mi tajnie,
Mówiąc: »Gdzie, synu, głód cię srogi nadzwyczajnie
Na nieznanym wybrzeżu zjeść stoły przynagli,
Tam domu się spodziewaj po zwinięciu żagli,
Tam pierwsze stawiaj miasto i otocz je wałem«. —
To był ów głód! Tej klęski ostatniej zaznałem,
Kres ona kładzie biedom...
Nuże więc! Z pierwszą zorzą dnia, pełni swobody,
Jaki kraj tu i ludzie, gdzie mają swe grody,