Do Lacjum, w laurenckiego gmach króla przybywa

Wysoki — i w zaciszne ustronie Amaty,

Którą o przyjście Teukrów, ślub Turna bogaty,

Niewieścia troska pali i zawiść żre sroga.

Z włosów czarnych bogini, przystając u proga,

Jednego węża w pierś jej ciska po kryjomu,

By szalejąc, po całym srożyła się domu.

Między szaty i piersi gad cielskiem swem gładkiem

Wślizga się, zdradnie durząc gniewną i ukradkiem

Tchnąc w nią gniewy żmijowe: łańcuchem się stanie