«Otom ja, którą starość przygniata nieczule,
Fałszywym strachem mamiąc, gdy biorą miecz króle!
Patrz! Oto z jędz-sióstr jedna, srogich niewymownie.
Bój i śmierć w dłoni niosę!»
To rzekłszy, na młodzieńca smolną rzuca głownię,
Co zaraz czarnym dymem pierś jego owiała.
Lęk wielki ze snu wyrwał go, z całego ciała
Pot spływa mu obficie. W szale szuka broni
Nad łożem i po gmachu pędem za nią goni.
Sroży się żądza boju z pragnieniem krwi dzikiem,