Zarzewie, co porwało w bój wieśniacze rzesze.
Był jeleń piękny, z rogi ogromnymi; dziatki
Tyreja, spod wymienia porwawszy go matki,
Chowały i sam Tyrej, co królewskie stada
Ma w pieczy i nad wielkim obszarem pól włada.
Nawykły do rozkazów, szczególnie on drogi
Był siostrze Sylwii: nieraz wieńczyła mu rogi,
Czesała, myła w czystym źródełku co rana.
On z ręki jadł — nawykły do zagrody pana,
Błądził po gęstwie lasów w oddaleniu sporem