I sam w znany dom późnym powracał wieczorem. —
Jego szybkie psy Jula od domu daleko
Ruszyły, gdy wzdłuż brzegów cichą płynął rzeką,
Pod cieniem drzew przed słońca się kryjąc upały656.
Askań, żądzą niezwykłej zapalony chwały,
Z krzywego łuku strzałę weń lotną wymierza.
Prawicę drżącą bogi wsparły: przez brzuch zwierza
I trzewia z głośnym świstem przeszedł pocisk srogi.
Zraniony zwierz ucieka w dobrze znane progi,
Do obory się kryje skrwawion, dom dokoła