Napełnia jękiem: rzekłbyś, że o pomoc woła.

Wnet pierwsza Sylwia dłońmi w ramiona uderzy,

Pomocy wzywa, wiejskich zwołuje pasterzy.

Biegną z nagła, bo sroga jędza, w lesie skryta,

Podjudza ich: ten głownię osmoloną chwyta,

Ów kół sękaty — co im pod ręce podpadło,

Gniew zmienia w broń. Wnet Tyrej czerń skrzyknie zajadłą

I jak łupał klinami dąb na części cztery,

Ciężko sapiąc, ogromnej się ima siekiery.

Korzysta z chwili srogich kłótni przyjaciółka: