Z otwartych bram na pomoc śpieszą Askaniowi.
Zewrą szyk. Już nikt dłoni po chłopsku nie ściąga
Do twardego ożoga lub smolnego drąga:
Halabardą bój toczą, stłoczone we wirze
Dobyte miecze sterczą, rozbłyskują spiże
Na słońcu i pod chmury blask miecą pożogi...
Tak zrazu się zaczyna zapieniać nurt srogi,
Z wolna wzdyma się morze i wyżej swe fale
Dźwiga — wreszcie pod niebo z dna spiętrza się w szale.
Tu pierwszy w szyku młodzian od świszczącej strzały