Drapieżne ptactwo chętnie swe gniazda tam kryło.

Tę skałę, jak na lewo od strugi się spiętrza,

Z prawej strony prąc, wstrząsnął silnie i od wnętrza

Z posad wyrwał, a potem z nagła mocno pchnie ją: —

Zagrzmiały od łoskotu przestwory nad knieją,

Rwą się brzegi, przelękły strumień w bok odpłynie.

Odsłaniają się Kaka ogromne jaskinie

Do wnętrza, pełna mroków pieczara głęboka.

Nie inaczej, gdy ziemia pęknie i dla oka

Podziemnych siedzib wnętrzne odsłoni tajniki,