Patrz, jakich ludów zewsząd zbiera się nawała,

Wśród murów ostrząc miecze na Teukrów mych zgony!»

Rzekła, ociężałego śnieżnymi ramiony746

Obejmie, wśród rozkosznych pieszcząc oszołomień.

On zwykłe żary przejął zaraz, znany płomień

Wszedł mu w tętna i przebiegł przez bezwładne kości.

Nie inaczej, gdy grzmoty huczą wśród ciemności,

Ognistej błyskawicy smug w chmurach się błąka.

Odczuła to świadoma swej krasy małżonka —

Zaś rodzic, wieczną zmożon miłością, tak powie: