Do bram ich młódź i starzy wiodą wojownicy

Wśród licznych życzeń. Również i Jul pięknolicy,

Młody, lecz już męskiego pełen doświadczenia,

Wiele zleceń do ojca śle. Lecz wiatru tchnienia

Porwą je i w obłoki miotają daremno.

Oni, rowy przebywszy, kryci nocą ciemną,

W obozy zgubne śpieszą, lecz wielu wpierw miała

Dłoń ich pobić. — Na łące bliskiej ujrzą ciała

Snem i winem zmorzone, wyprzągnięte świeżo

Wozy; pod ich kołami męże, miecze leżą