Pod stropem w cieniu świętych wieszając ją pował,

Dozwól mi tłum ten zmieszać, mą włócznią go roztrzep!

Rzekł, i z całych sił rozmach biorąc, ciężki oszczep

Miota. Szybko tnie nocy mrok włócznia rzucona,

Pleców odwróconego dosięgnie Sulmona,

Złamie się i pękniętym drzewcem przejdzie płuca.

Ów pada i krwi ciepłej strugę z rany rzuca

Zdrętwiały; pierś raz po raz wstrząsają mu dreszcze,

Rozglądają się jeźdźcy. Nizus, śmielszy jeszcze,

Drugi pocisk w dłoń ujmie; gdy tamtym odwaga