Rutule! Mój to podstęp; on niewinny zgoła,
Gwiazd światłością się świadczę, co noc rozwesela,
Tylko zbyt nieszczęsnego kochał przyjaciela!»
Wołał, ale miecz, z mocą spuszczony, rozetnie
Żebra i piękną chłopca pierś rozpłata szpetnie.
Runął Eurial nieżywy; z dorodnego ciała
Krew trysnęła, w tył szyja mu zwisła omdlała:
Tak upada pod pługiem ścięty nieoględnie
Kwiat różowy na wątłej łodydze, tak więdnie,
Skłaniając lekko głowę, mak pobity deszczem...