Zaś Nizus w ciżbę wpadnie i okiem złowieszczem
Wolcensa tylko szuka, Wolcensa dogania.
Stąd i zowąd go wrogi w zgiełku zamieszania
Tłoczą. On, piorunowy swój miecz napastniczy
Wznosząc, bieży, aż w usta Rutula, co krzyczy,
Wrazi go i — konając — trupem wroga ściele.
Wtedy pada na martwym druha swego ciele,
Skłuty — i tu nareszcie znajduje śmierć błogą.
Szczęśliwi obaj! Jeśli me wiersze coś mogą,
Żaden dzień u potomnych nie ujmie wam chwały,