Nie odziałam cię w szaty, które dniem i nocą
Tkałam, słodząc przędzeniem mą starość sierocą.
Gdzież pójdę? Jakaż ziemia pocięte zdradziecko
Członki dziś kryje? Toż mi po sobie, o dziecko,
Dajesz? Za tym goniłam przez lądy i fale?
Przebijcie mnie, na litość! Wszystkie włócznie w szale
Na mnie miećcie, Rutule, mnie pierwszą powalcie!
Albo ty, Ojcze niebian, gdy nade mną żal cię
Zdejmuje — strąć mnie w Tartar, na głowie mej połam
Grom twój, gdy życia stracić inaczej nie zdołam!»