Ku dardańskiej bramicy, na pysznych dwu braci.
I najpierw Antyfata ogromnej postaci
Żgnie, bastarda z Tebanki, syna Sarpedona,
Miotając pocisk. Leci włócznia wyrzucona
Przez powietrze i wbiła w brzuch pod piersią samą
Utkwi; fala krwi zbroję ciemną znaczy plamą,
Spieniona pod żelazem ostrym, z dala widna...
Meropa, Erymasa ściele i Afidna —
Bicjasza też o gniewnych oczach na piach miota,
Nie strzała, boby strzałą mu nie wziął żywota,