Lecz oszczepem, co warcząc i świszcząc pospołu,

Leciał szybki jak piorun; ni skóry dwie z wołu,

Ni podwójna kolczuga złota nie wstrzymała

Zapędu: runie kolos ogromnego ciała.

Jęknie ziemia, potężna tarcz głucho zadzwoni...

Tak tama, którą w Bajów eubejskich ustroni

Spojono żmudnie z głazów na wybrzeżu płaskiem,

Strącona w morze wali się z hukiem i trzaskiem

I legnie wśród mielizny; wre wokół toń wodna,

Piach brudny się podnosi z fal wzburzonych do dna;