Powietrze przeszył tylko, bo ręka Junony

Odwróciła cios; oszczep w bliskiej utkwił bramie.

«Ale oręża, który wznosi moje ramię,

Nie ujdziesz: dłoń lepszego go dzierży szermierza!»

Tak rzekł Turn; miecz wysoko podniósłszy, uderza

Między skronie, i czoło z mocą niesłychaną

Przerąbie, młode lica straszną dzieląc raną.

Szczęk słychać, pod ciężarem w krąg ziemia zadrżała;

Broń, mózgiem obryzgana, legnie obok ciała

Martwego. Czerep czaszki, równymi częściami