Halisa żgnie, Fegeja, strzaskawszy tarcz, zwali;
Nie wiedzących o niczym, gdy na szańcach stali,
Alkandra, Prytanisa, Halja, Noemona
Żgnie w plecy, zaś Lynceja wręcz w starciu pokona,
Kiedy druhów zwoływał: błyszczącym żelazem
Od prawej tnie go strony i z przyłbicą razem
W dal ciska jego głowę. Wraz Amyka kładzie,
Łowcę, co z dawna słynął w myśliwców gromadzie
I umiał świetnie jadem namazywać strzały;
Klicjusza Eolidę i pełnego chwały