Gniew i męstwo, a łowców z czoła nie dosięże,

Chociaż rad by się rzucić na groty i męże...

Nie inaczej uchodzi wstecz Turn z czołem śmiałem,

Nie nagląc zbytnio kroku, a pierś wre mu szałem.

Dwakroć owszem na zbite znów rzucił się szyki,

Dwakroć gnał je przez szańce, szerząc popłoch dziki,

Lecz wnet ciżba z obozu się zbiegła stłoczona;

Jemu sił nie śmie dłużej Saturnka Junona

Dodawać, bo — Irydę lotną śląc do siostry —

Juppiter nakaz z nieba objawił jej ostry,