Równo siekąc piersiami nurt, płynęły śmiało
W tej liczbie, ile łodzi u wybrzeża stało.
Z daleka króla swego poznawszy, w pomroce
Poczną pląsać; najbardziej śmiała Cymodoce,
Z tyłu płynąc, prawicą łódź chwyci i z nagła,
Lewą dłonią wiosłując, wychyli grzbiet, smagła,
I tak do zdumionego rzecze: — «Mężu boski,
Czuwasz? — Czuwaj i żaglom puść liny bez troski,
To my, sosny ze świętej Idy — smutek utul —
Twa flota, dziś mórz nimfy. Gdy zdradliwy Rutul