Żelazem i pożogą naparł na nas w szale,

Zerwałyśmy twe pęta i ciebie przez fale

Szukamy. Matka bogów przez litość nimf postać

Dała nam i wśród nurtów dozwala pozostać.

Za szańcem i rowami osaczon twój Askań,

Wśród strzał, w czerni Latynów, co nie zna ugłaskań.

Pełniąc rozkaz, etruska jazda i Arkadzi

Podchodzą do ich szańców. Turn siły gromadzi,

Chcąc hufce w środek rzucić, by wojsk nie łączyli.

Nuże więc! Z brzaskiem pierwszym, nie tracąc ni chwili,