Zionął, groźnie Jowisza odpierając gromy,
Tyleż tarcz i brzeszczotów potrząsając srogo: —
Jak się zwycięski Enej nie uląkł nikogo,
Gdy raz zbroczył krwią oręż. Do boju ochoczy,
Wnet ku czterem Nifeja rumakom poskoczy;
One, tak pędzącego ujrzawszy, gdy słowa
Groźne miotał, z przestrachu jak zamieć wichrowa
Wstecz pomkną, zrzucą wodza i rwą do wybrzeży.
Wtem Lukag parą białych bachmatów nadbieży
I brat Liger: rumakom ten rozpuszcza wodze,