Już zgony ze stron obu Mars zrównał zuchwały:

Ścielą wrogów i razem padają pod miecze

Zwycięzcy i pobici — nikt wstecz nie uciecze.

Orszak bogów, współczuciem i smutkiem oniemian,

Patrzy z nieba na próżny gniew i znoje ziemian;

Tu Wenus, tam Junona ma oczy zwrócone.

W natłoku wojsk się sroży blada Tyzyfone.830

Mezent, w dłoni ogromną potrząsając włócznię,

Niby burza rwie w pole. Jak Orion, co hucznie

Kroczy przez pełną morza toń831, mącąc do wnętrza