Żelazo włóczni w tarczy mu ciągle tkwi jeszcze.

Skoczył młodzian w bój, strzał go nie trwoży zawieja:

Podniesiony do cięcia już oręż Eneja

Odbił z bliska swej tarczy wygłębieniem płaskiem

I wstrzymał. Druhy za nim śpieszą z wielkim wrzaskiem,

By rodzic mógł ujść z pola, tarczą syna kryty,

Wstrzymują wroga, miecąc strzały i dziryty

Z dala. — Enej rozsierdzon tarczą się zasłania.

Jak gdy chmury skłębione wśród gromów błyskania

Grad miecą, z pól uchodzi oracz zatrwożony