Dardański wódz nań natrze. Lauzowi ostatnie
Przędzie nici dłoń Parek. Brzeszczotem go płatnie
Enej, aż po rękojeść wbijając miecz nagi;
Przeszywa tarczy chłopca spiż niewielkiej wagi
I kaftan, tkany złotem przez matczyne dłonie...
Krew tryśnie z piersi chłopca — dusza zaraz wionie
Do Manów, pełna smutku, i opuszcza ciało.
Gdy ujrzał syn Anchiza lice, które drgało
W konaniu, szybko tracąc rumieńca ponęty,
Westchnął, rękę doń ściągnął, litością przejęty: