Obym złą duszę zgony oddał tysiącznemi!
Teraz żyję wśród ludzi i nie schodzę z ziemi,
Lecz zejdę!»
Rzekł i dźwiga się na goleń słaby
I choć boli głęboka rana, woła, aby
Przywiedziono mu konia, co bitew trud znojny
Umilał mu: zwycięsko na nim z każdej wojny
Powracał. Przywoławszy smutnego do siebie:
«Długo — gdy wśród śmiertelnych coś długiem jest — Rebie,
Żylim! Dzisiaj poniesiesz zbroczoną krwią ciemną