Rozbłysła ponad ziemią i morza odmętem.

Ojciec Enej i Tarchon na wybrzeżu krętem

Wznoszą stosy. Jak zwyczaj chce, ległych swych ciała

Znoszą na nie. Pożoga smutna zajaśniała,

Wysokie niebo w ciemnym ukryło się dymie.

Po trzykroć w lśniących zbrojach okrążą olbrzymie

Stosy; po trzykroć wodą żar i dymu chmury

Skropią z koni i okrzyk wydadzą ponury.

Ziemię i oręż wokół łez zwilżyła rosa.

Krzyk mężów i trąb dźwięki biją pod niebiosa.