Łup zdarty z ciał latyńskich do ognia tłum wlecze,

W żar miotają szyszaki i ozdobne miecze,

Uzdy i koła — inni zaś znanych tarcz zwały

Na stos kładą i włócznie, co szczęścia nie miały.

Wiele wołów w krąg ognia biją na cześć Śmierci;

Szczeciaste wieprze społem porąbią na ćwierci

I owce z pól spędzone. Tłum patrzy, jak płoną

Ciała druhów, dobywa kość na wpół spaloną,

I nie chce odejść, póki noc nieba w pomroce

Nie skryje i gwiazd skrzących rój nie zamigoce.