Jako ptaki nad rzeką (jakąż niebo śle mi

Karę!) — wśród skał się skarżą głosy żałosnemi!

To nieszczęście już w onym czasie mnie czekało,

Gdym z orężem się porwał na niebianki ciało,

Szalony, i prawicę zraniłem Wenerze.

Nie żądajcie, bym w boje szedł, wiążąc przymierze!

Nie walczę ja z Teukrami, odkąd leży w pyle

Pergam, i dawnych znojów nie wspominam mile.

Dary, które niesiecie mi z ojczystej niwy,

Oddajcie Enejowi. Niegdyś bój straszliwy