Miećmy w pola! Ty także, jeśliś tak ochoczy

I przodków masz odwagę, spojrzysz temu w oczy,

Co cię wyzywa...»

Na takie słowa gniewny szał rozpłonął w Turnie,

Westchnął i ze dna piersi tak rzekł, patrząc chmurnie:

«Wielka iście, Drancesie, jest twoja wymowa:

Kiedy bój rąk wymaga, tyś pierwszy do słowa

W bezpiecznym gronie ojców! W tym ci nie dorównam...

Lecz gdy mur jeno dzieli od wroga, nie słów nam

Potrzeba! — Nie słów, kiedy krew w rowach się spienia!