Więc grzmij zwykłą wymową, o dreszcz przerażenia

Oskarżaj mnie, Drancesie, gdy tak wielkie ścielesz

Prawicą stosy Teukrów, do domowych pielesz

Wracając z łupem świetnym!... Wszak otwarta droga

Do męskich czynów! Szukać nie trzeba nam wroga

Daleko: wszak otacza mury z mieczem w garści.

Ruszmy przeciw! Dlaczego tchórzysz? Czyli Mars ci

Wichrowy język tylko i pierzchliwe łydki

Stale krzepi?

Ja wygnańcem?! Któż słusznie tak, naśmiewco brzydki