Ledwo dziewczę dokoła pastuszych opłocisk
Stąpać jęło, do rączyn jej ostry dał pocisk,
Przez barki kołczan zwiesił i łuczek maleńki.
Zamiast złotej korony i długiej sukienki,
Tygrysia skóra nagość słoniła jej ciała —
Rączyną drobną groty dziecięce miotała.
Od obrotnej jej procy skrwawił zieleń muraw
Niejeden biały łabędź lub strymoński850 żuraw.
Liczne matki w tyrreńskich grodach, możne panie,
Za synową ją chciały. Ona, wierna Dianie,