Jęk słychać konających w krąg, ziemię krew zlała,

Pada broń, lecą trupy, gniotąc ległych ciała;

Półżywe drgają konie, bój sroży się dziki.

Bojąc się z bliska natrzeć, Orsyloch grot piki

Rumakowi Remula wrazi tuż pod uchem.

Szalejąc z bólu, ranny koń z chrapaniem głuchem,

Wysoko pierś podnosząc, uderza kopyty852

Ów, strącon, runął. Katyl, kurzawą okryty,

Jolla zwali z Herminiem groźnym; temu z głowy

Na nagie plecy bujny włos opadał płowy,