W tłok; runie na Wenula jak burzy huragan,
Potężną dłonią ściągnie z konia przeciwnika,
I przed piersią go niosąc, do swoich umyka.
Wrzask bije pod niebiosy. Obrócili oczy
Latyni wszyscy. — Tarchon raźno koniem toczy,
Broń i męża unosząc; łamie żelaziwo
Włóczni wroga i w zbroi szpary szuka żywo,
By zadać cios śmiertelny; ów, dłoń bohatera
Powstrzymując od gardła, moc mocą odpiera.
Jak płowy orzeł w locie wysoko od ziemi