Nie baczy, żądzą łupu pałając kobiecą.

Arruns czas upatrzywszy, wzniesie oszczep srogi

Zdradziecko i tak kornym głosem wzywa bogi:

«Wielki Febie, co władniesz na świętym Sorakcie858

Wszak my pierwsi ci stosy sosen palim, wszak cię

Pierwsi sławim, drużyna opieki twej pewna,

Gołymi stopy depcąc żarzące się drewna!

Daj, ojcze, niechaj hańbę mój grot nienaganny

Obmyje! Pięknej zbroi i trofejów panny

Nie chcę — żadnych mnie łupów żądza nie popędza,