Pod górą wielki kopiec był króla Dercenna,
Władcy Laurentu — dęby cieniste go kryły.
Tam szybko piękna nimfa na ów stok pochyły
Wbiegła. Kiedy dostrzegła bystrymi oczyma
Arrunsa, jak się cieszy i pychą nadyma:
«Czemu — rzekła — uchodzisz, straceńcze? Pójdź do mnie!
Za Kamillę nagrodę szacowną ogromnie
Otrzymasz. Tyś więc godzien od grotu lec Diany?!»
Rzekła i wraz po kołczan sięgnie wyzłacany,
Tracką strzałę dobędzie, z wysileniem srogiem