Wszystko zmiotła, pod mury niosąc zamęt trwogi.

On w szale — tak Jowisza wyrok żądał srogi —

Rzuca stoki zajęte w lesistym wądole.

Zaledwie zniknął z oczu, zstępując na pole,

Gdy ojciec Enej, wszedłszy w opuszczone jary,

Przebył wąwóz i mrocznych zalesień gąszcz szary.

Tak więc obaj pośpiesznie pomkną ku grodowi,

Z bliska, zwartymi szyki, do boju gotowi.

Wraz Enej spostrzegł pola, co kurzawą dymią

Szeroko, i laurenckich wojsk ławę olbrzymią,