Kolanem go do ziemi przyprze i uderza

W bok srogim mieczem. Dzielny Podalir pasterza

Alsa, co w pierwszym szyku przez strzały nań goni,

Mieczem z nagła chce trzasnąć. Ów, w potężnej dłoni

Siekierę wzniósłszy, głowę mu przez środek czoła

Rozłupie i krwią zbroję opryska dokoła...

Tamtego sen żelazny i cisza zamroczy —

Na wieczystą noc jasne zamknęły się oczy.

Lecz zbożny Enej, z gołą głową, wznosząc ręce

Niezbrojne, druhów karci tak w ciężkiej udręce: