Bez żadnego nacisku grot wypadł, i siły
Na nowo się pierwotną rześkością skrzepiły.
«Podajcie broń mężowi! Przecz więzi was trwoga?»
Krzyknął Japyks i pierwszy podnieca na wroga.
«To nie jest ludzka sprawa, przed cudem twarz skłońcie!
Nie kunszt żaden, Eneju, i nie moja dłoń cię
Leczy: większy bóg większe dzieła znaczy tobie!»
On, chciwy boju, złotą blachą nogi obie
Ubezpiecza i włócznię wstrząsa ponad głową.
Gdy tarcz chwycił i zbroję przyodział na nowo,