Pośród trwożnych mieszkańców niezgody zgiełk wzrasta:

Jedni chcą, aby bramy otworzono miasta

Teukrom, samego króla przywodzą ku wałom —

Drudzy, zbrojni, obsadzą każdy murów załom.

Tak kiedy pasterz pszczoły w skalistej czeluści

Znajdzie i z dołu na nie gryzący dym puści:

One z gniewem pośpiesznie woskowe obozy

Obchodzą z głośnym brzękiem wśród lęku i grozy,

Szerzy się woń dusząca — głuchy od jam wnętrza

Szmer słychać i słup dymu pod niebo się spiętrza.